Relacja na świeżo, jeszcze śmierdzę bagnem, jeszcze buty nie zdążyły wyschnąć, a już siadam do pisania na gorąco kolejnej relacji z Biegu na Orientację, tym razem odbywającego się się na pograniczu Sękowa i Paproci.
Z pewnością to wydarzenie, z gatunku tych „będę co maił opowiadać wnukom na starość”. Ale po kolei.
Tereny mi znane, więc tym bardziej chciałem pobiegać poszukując kolejnych lampionów. Już tydzień przed biegiem Pani Pogodynka straszyła złą pogodą w Sobotę.
Niestety prognozy się potwierdziły; ranek jeszcze słoneczny; ale później to już deszczowo. Szybki rzut oka na regulamin. Impreza ma się odbyć bez względu na pogodę. Myślę sobie leje za oknem, to może będę jako jedyny na starcie i zgarnę 100 punktów do pucharu.
W międzyczasie zaopatrzyłem się w wodoodporne spodnie, spakowałem do sakwy płaszcz przeciwdeszczowy, zamknąłem kamerkę w wodoodpornej obudowie, zaimpregnowałem trapery, i tak przygotowany wyruszyłem na miejsce startu. Gdy dojechałem na miejsce, zaskoczony bo 80 % biegaczy dotarło.
Na starcie stanęło w sumie 4 zawodników z 5 zgłoszonych. Początkowo planowałem odnalezienie kliku punktów, ale w międzyczasie rozpogodziło się, więc postanowiłem się pobawić nieco dłużej. Wyruszyłem jako ostatni , wychodząc z założenia że i ostatni mogą być pierwszymi
Max elevation: 121 m
Min elevation: 97 m
Total climbing: 463 m
Total descent: -452 m
Punkt 01
Ukryty na pagórkach pośród łąk, szybko podjęty. Jedynym problem, był rów zagradzający drogę do kolejnego punktu, ale szybko odkryłem przepust na rowie.
Punkt 02
Ukryty w młodym lasku, który odwiedziłem tydzień temu. Kolejny raz trzeba było przebiec łąki, a sam lampion ukryto przy niewielkim stawku
Punkt 03
Lampion widoczny z daleka, „czekał” w niewielkim laski.
Punkt 04
Tuż przy Szarce, okazało się, że jestem po niewłaściwej stronie rzeki, na drugą stronę trzeba było się przeprawić po przewróconej drzewie
Punkt 05
Kolejny przy Szarce, także dostarczył nieco emocji, gdyż lampion był zawieszony na drzewie nad rzeczką
Punkt 06
Kto by powymyślał, że lampion będzie na mojej działce, ukryty przy wierzbie, trochę problemów sprawiło przedostanie się przez gałęzie
Punkt 07
Z daleka było już słychać ujadanie psów. Sporo czworonogów się zebrało , żeby obszczekiwać biegaczy i na środku łąki tajemnicza postać… która okazała się organizatorem trzaskającą fotki.
Punkt 08
Na punkcie 07 miałem zakończyć bieg, ale na przeciwległym skraju łąki zamajaczyła postać biegacza, nie wydawało się daleko, więc postanowiłem jeszcze trochę porywalizować, nie spodziewałem się jednak, że przede mną będą czekać spore utrudnienia, które spowolnią tempo biegu.
Tutaj przydały się wodoodporne traper. Na drodze stanęła podmokła łąka. Na szczęście wody tylko po kostki. Odtąd proponowałbym zmienić nazwę z Grrassland na swamp.
Punkt 08
Ukryty w zadrzewieniu pośród łąk, do lampionu prowadziła tylko 1 droga, wybór innej kończył się utknięciem w krzakach, lub kąpielą w niewielkim zbiorniku. Na szczęście szybko zlokalizowałem przejście, więc uniknąłem niespodzianek.
Punkt 09.
Do kolejnego punku najkrótsza droga prowadziła przez zakolorowany na niebiesko obszar na mapie. Kolejne grzęzawisko. Podjąłem decyzję o odpuszczeniu sobie kolejnych punktów, i przedarłem się do najbliższej drogi, która prowadziła do punktu numer 15
Punkt numer 15
Kolejny punkt pośród mokradeł, tutaj spotkałem jednego z biegaczy. Sam lampion ukryty tak, że wszystkie drogi poza ta jedną jedyna kończyły się w bagnie, a i tak trzeba było dość sprawnie skakać po fragmentach suchszego terenu. Przez chwilę deptałem biegaczowi po piętach, na chwilę tylko odwróciłem wzrok, żeby odebrać telefon, po czym stwierdziłem, że się rozpłynął, nie wiem czy przefrunął nad trzęsawiskiem, przepłynął wpław, czy co , w każdym bądź razie mi pozostało poszukiwanie łatwiejszej drogi do następnego punktu.
Punkt 16
Okazał się podwójnie pechowy. Po pierwsze, nie znalazłem lampionu, a po drugie nie mając innej opcji w zasięgu wzroku, musiałem się przeprawiać wpław przez rów. Na szczęście wody tylko po kolana. Dalej poczłapałem, radośnie mlaskając butami do kolejnego punktu, przy okazji zaliczając dwa kolejne rowy z woda po kolana. Po którymś z kolei zamoczeniu, zacząłem się obawiać jak się stąd wydostać. Na Szczęście kolejny punkt był blisko.
Punkt 17
Zlokalizowany intuicyjnie, po lampion doskonale maskował się w wnętrzu drzewa.
Punkt 18
Prowadził podmokła łąką, po wcześniejszych przeżyciach, nie straszna mi już była woda po kostki.
Punkt 19
Pierwszą przeszkodą była Szarka, na szczęście około 200 metrów dalej wypatrzyłem most, tyle, że trzeba było pobiec w odwrotnym kierunku niż planowałem. Po przebyciu mostu dobiegłem do asfaltu , następnie do kolejnego punktu ukrytego wśród gęstych drzewek iglastych.
Punkt 20
W końcu ostatni punkt, którego pilnowała sfora psów, licząca co najmniej 10 osobników, na szczęście nie próbowały kąsać. Sam punkt zlokalizowany przy niewielkim stawku, którego pilnował sam organizator. Przy okazji dowiedziałem się, że pół godziny wcześniej zażywał w nim kąpieli jeden z uczestników biegu. Co zresztą możecie zobaczyć na zdjęciach z linka.
Podsumowując gdy dobiegłem do mety, stwierdziłem nigdy więcej takich „hardkorowych” biegów, jednak już dzień później stwierdziłem, że była to niesamowita przygoda, i chcę więcej.
Link do zdjęć:
https://picasaweb.google.com/106951849671616812223/02GrasslandChallenge#